|
Wpisany przez Administrator
|
|
Czwartek, 25 Czerwiec 2009 20:02 |
|
Strona 9 z 12 „Prawda" nie należy wyłącznie do mnie, lecz także do swych abonentów. Nie mogę przeto zbyt wiele zabierać w niej miejsca na prostowanie fałszów i odpieranie napaści p. Głowackiego. Dotknąłem tylko punktów najważniejszych. Pomijam cały szereg innych, drobniejszych, cały legion śmiesznych przekorności i dziecinnych skarg, jakobym „kwalifikował p. Gł[owackiego] do wymiatania rynsztoków i czyszczenia podwórek", kiedy twierdziłem, iż on to czynił, bo „pismo brukowe musiało naginać swego fejletonistę do zajmowania się sprawami najdrobniejszej wagi", jakobym go mianował „odstępcą", kiedy dowodziłem, iż oprócz króciutkiego okresu we wczesnej młodości był albo konserwatystą, albo eklektykiem, jakobym „przybierał wobec niego ton nauczyciela przemawiającego do żaka", kiedy ustawicznie wskazywałem w jego utworach znamiona mistrzostwa i genialności itd. Przytoczone dowody wystarczą na to, że 1) krytyka moja nie była „stekiem fałszów, insynuacji i obelg", „poniżaniem", „zniesławianiem", „deptaniem", „piętnowaniem", lecz wyrazem wielkiego uznania i sympatii, szczerym sądem, pozbawionym nawet ukrytego zamiaru napominającej lub karcącej nagany, oraz 2) że odpowiedź p. Głjpwackiego] jest brutalną napaścią i bezzasadnym odwetem, w którym przewijają się nici bądź manii wielkości i prześladowczej, bądź zwyczajnej nieprawdy.
|