|
Wpisany przez Administrator
|
|
Niedziela, 21 Czerwiec 2009 20:12 |
|
Strona 1 z 6 Historia, o ile wydobywa z przeszłości ukryte przyczyny wypadków i ukryte pobudki działań, jest mniej lub więcej tworem fantazji. Ponieważ zaś czyni to prawie każda, przeto rzec można, że każda historia jest bajeczną. Lelewel lub Bobrzyński różnią się od Boguchwała lub Długosza tylko mniejszym udziałem wyobraźni i większym stopniem prawdopodobieństwa w opowiadaniu. Gdy czytamy dzieła Szajnochy, nawet bez znajomości wyczerpanych i nie wyczerpanych przez niego źródeł, łatwo dostrzegamy, że on fantazjuje. Bo skąd może wiedzieć po kilkuset latach, co myślała i czuła Jadwiga lub Chrobry? Gdy jakiś dziejopis ujawnia nam tajemne plany Batorego lub Sobieskiego, możemy z całą słusznością powiedzieć, że są to tylko jego domysły, w których może nie ma ani odrobiny prawdy. Przed dwudziestu kilku laty pewien literat niemiecki (którego nazwisko zatarło mi się w pamięci) został dostrzeżony przy wyskakiwaniu w nocy z okna sypialni kobiety zamężnej. Badany, dla ocalenia jej honoru oświadczył, że chciał ją okraść, co ona potwierdziła.
Skazano go jako złodzieja na kilka lat więzienia, w którym, gdy już nie miał powodu do kłamstwa, opisał i ogłosił w książce cały wypadek szczerze, zaznaczywszy, że z kilkudziesięciu świadków zeznających przeciw niemu lub za nim ani jeden nie powiedział ściśle prawdy. Jeżeli sąd, posiadający dla wykrycia prawdy w fakcie współczesnym wszystkie środki dokładnego badania, nie może ustrzec się błędu, to cóż mówić o historyku badającym zdarzenia po wielu stuleciach i pozbawionym całego aparatu śledczego! Jeżeli więc on zapełnia braki swej wiedzy wyobraźnią, to również ma prawo według niej kształtować obrazy przeszłości powieściopi-sarz.
|